Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 września 2012

Spaghetti ... różowy nabytek


Witam! Październik zbliża się coraz większymi krokami, więc trzeba było w końcu się spakować i ostatecznie przeprowadzić. Tak więc od wczoraj powoli poznaje tajniki studenckiego życia, zaczynam zaprzyjaźniać się z tramwajami, ale na samą myśl o anatomii wciąż wszystkiego mi się odechciewa, ale mam jeszcze cztery dni, żeby się do niej przekonać, bo we wtorek czekają mnie pierwsze ćwiczenia i wykład, a szesnastego pierwsze kolokwium.

Student głodny być nie może, więc trzeba się zaprzyjaźnić z barami mlecznymi i innymi małymi knajpkami albo od czasu do czasu liczyć na innych. 
Widok faceta w kuchni i to jeszcze gotującego dla Ciebie...bezcenny.  ;]
Dziękuję kochanie ;* 

***
Żeby umilić sobie jesień, która nadchodzi już wielkimi krokami skusiłam się na kolejny lakier do paznokci.
Tym razem postawiłam na różowy lakier Miyo numer 18 Cocktajl. Tym samym moja kolekcja lakierów w zastraszającym tempie rośnie i dzięki nowego różowemu cudeńku powiększyła się do dwudziestu sztuk.
Kolor w sam raz do marynarki, którą niedawno upolowałam, żeby ożywić jesienną garderobę. 

A jakie jest Wasze nastawienie, czujecie już jesień?  

sobota, 15 września 2012

Lakiery do paznokci / Dalsze próby fotografowania


Dobry wieczór! Czy tylko mnie denerwuje zbliżająca się coraz większymi krokami jesień? Ta pogoda zupełnie mi nie sprzyja i mimo, że dopiero od paru dni za oknem widać chmury i deszcz, to mi ciągnie się to w nieskończoność.
 W związku z końcem lata zrobiłam coś dla siebie i poszłam do fryzjera, skróciłam włosy z długości o około 10cm i pocieniowałam całe, łącznie z grzywką, nie wiem czy wyszło z tego coś dobrego, ale tragedii też nie ma, przynajmniej mam taką nadzieję.

Dzisiaj pora na pokazanie mojej mizernej kolekcji lakierów do paznokci, w skład której wchodzi 14 sztuk, ale już niebawem planuje powiększyć kolekcję o nowe sztuki.  ;p


  [kolory mogą być odrobinę zmienione, bo dwa powyższe zdjęcia nie były robione przy świetle dziennym]


 Trzy znane z pierwszego postu lakiery z Bell z serii Air Flow, długo utrzymują się na paznokciach w stanie nienaruszonym (ok. 5dni), szybko schną, do dobrego pokrycia paznokcia wystarczy jedna warstwa i na dodatek nie robią problemów przy zmywaniu.
 Pięć lakierów z Miss sporty, wszystkie oprócz żółtego mogę śmiało polecić, żółty raz zrobił mi psikus i lekko "wgryzł" się w płytkę mimo zastosowania bazy. Grube pędzelki sprawiają, że bardzo szybko pokryjemy paznokcie idealną warstwą lakieru, jednak aby kolor na paznokciach odzwierciedlał ten w opakowaniu musimy nałożyć dwie warstwy.
Sześć pozostałych lakierów to totalny miszmasz:
- pierwszy od prawej to najzwyklejszy czarny, dobrze kryjący lakier, a pierwszy od lewej używany, gdy akurat mam ochotę na naturalne paznokcie, oba lakiery mają już swój wiek, ale do tej pory dobrze służą;
- drugi od prawej i drugi od lewej to lakiery z Avon'u. Ten z serii Colortrend nadaje się bardziej jako top, niż jako zwykły lakier, natomiast drugi już po pierwszej warstwie sprawia, że paznokcie mienią się w blasku słońca, ale zmycie go sprawia spory problem;
- dwa środkowe to lakiery z Wibo, w pomarańczowym pędzelek zasługuje na pochwałę, a w fioletowym to, że wystarczy nałożyć jedną warstwę, aby uzyskać kolor i brak prześwitów.

Miałyście któreś z tych lakierów, co o nich sądzicie?

***
Kiedyś ktoś mądry powiedział, że praktyka czyni mistrza, więc serwuję kolejną porcję zdjęć z serii: uczę się robić tak, żeby pierwszy plan był wyraźny, a drugi był rozmyty.  ;]


Pozdrawiam!

czwartek, 13 września 2012

Recenzja peelingu do ciała z Joanny / Koteczek

Witam!

Dzisiaj przyszła pora na recenzję jednego z kosmetyków, który gości u mnie już od paru dobrych lat i nie zamierzam się z nim rozstawać. Mowa o znanym pewnie wszystkim peelingu myjącym z Joanny.


Cena: 4-5zł

Co sądzi Aga: Peelingi dostępne są w siedmiu wariantach zapachowych (truskawka, kiwi, grejpfrut, pomarańcza, czarna porzeczka, gruszka i żurawina), każdy jest wyjątkowy i mało chemiczny, co przynajmniej dla mnie jest zdecydowanym plusem. Osobiście miałam styczność z następującymi zapachami: truskawka, kiwi, grejpfrut i pomarańcza i najbardziej polubiłam właśnie truskawkę, a na drugim miejscu uplasowało się kiwi.
Mimo małego opakowania, o pojemności 100ml, jest dość wydajny. Poręczna, plastikowa buteleczka z odchylaną zakrętką, dzięki której możemy wydostać tyle produktu, ile potrzebujemy. Chociaż przydałaby się też inna wersja, o większej pojemności, np. w buteleczka z dozownikiem.
Dużym plusem jest też konsystencja, która sprawia, że peeling nie przepływa przez palce podczas kąpieli oraz to, że już niewielka ilość pozwala na spienienie i w rezultacie na uzyskanie wygładzonej i miłej w dotyku skóry.
Cena również zachęca do powracania do niego za każdym razem gdy ujrzymy buteleczkę na wykończeniu.

Ocena: 4+

Też lubicie ten produkt, czy macie jakieś inne ulubione peelingi? 

***

Na dokładkę zdjęcia kochanego koteczka, co prawda nie jest mój, ale mam przyjemność często z nim przebywać. Jest słodki, ale trochę głupiutki, słabo reaguje na "kici kici", ale na "taś taś" już owszem.  ;p


 
 

Pozdrawiam!

wtorek, 11 września 2012

Recenzja kremu matującego Avon z linii Solutions / Spacerowo

Witam, dzisiaj pora na recenzję mojego ulubionego kremu do twarzy, który od pierwszego użycia stał się moim faworytem. Mowa o matującym kremie na dzień z Avon'u z linii Solutions.


Cena:  26 zł (najczęściej w promocji kosztuje 19.99zł, lub okazyjnie widziałam w katalogu za 13.99zł)

Co sądzi Aga:  Moja twarz czasem lubi się poświecić, więc szukałam kremu, który nawilżałby np. policzki, a matowił strefę T i ten krem pokazał, że jest w stanie podołać temu zadaniu. Ma bardzo lekką konsystencję, co sprawia, że bardzo szybko się wchłania i jego aplikacja też nie sprawia żadnych problemów. Pozostawia na buzi uczucie świeżości i faktycznego nawilżenia. Wcześniej na twarzy miałam rejony, w których występowały jakieś drobne, suche skórki, a po stosowaniu tego kremu, od około 3-4 miesięcy nie zauważyłam już ani jednej. Efekt matu na mojej twarzy utrzymuje się dość długo, ale na pewno nie przez cały dzień, chociaż przyznaję, że i tak nie spodziewałam się, że w ogóle zauważę różnicę. Na okres letni dużym plusem jest też filtr, przez co zyskujemy lekką ochronę przeciwko słońcu. 
Słoiczek jest szklany, więc trzeba na niego bardzo uważać, bo wątpię, żeby było co zbierać po jego ewentualnym, nagłym kontakcie z podłogą, ale ładnie prezentuje się na półce ze swoją połyskującą zakrętką w srebrnym kolorze. Gdyby przenieść go do tubki, to na pewno lepiej i szybciej wydostawałoby się potrzebną ilość, a słoiczek z czasem będzie mniej wygodny, gdy więcej kremu ubędzie, ale mimo drobnych mankamentów spełnia swoje zadanie, więc zasługuje na bardzo pozytywną ocenę. 

Ocena:

A jakie są Wasze faworyty wśród kremów matujących? 


***
Niestety na iście letnią pogodę nie ma już co liczyć, ale to nie znaczy, że w weekend nie można wybrać się na spacer.
Wszystkie zdjęcia, oprócz tych, na których widać moją osobę, są mojego autorstwa i żadnego artyzmu doszukiwać się w nich nie można, z racji tego, że moja lustrzanka ma dopiero 3 dni, więc na razie próbuję poznać chociaż 10% jej wszystkich funkcji. Więc z góry przepraszam za to co zobaczycie. ;p

 Malowniczy, jeszcze letni krajobraz
 Tak, pewnie drzewo po prawej jest ważniejsze ode mnie, a ja sobie postoję i poudaję, że mnie tu nie ma
 O..jaki piękny żółty chwast 
 Jakieś takie schorowane te liście 
 Nie tylko włosy lubią się rozdwajać ;] 
Ooo...kolejny żółty chwast 
Zdjęcie z serii: uczymy się robić tak, żeby drugi plan był lekko rozmyty
Znowu coś żółtego się nawinęło 
Liść, też z serii, żeby z tyłu było zamglone ;] 
Ooo... poderwałam liścia, ale jeszcze mało jesienny ;>
Poudaję, że umiem się uśmiechać  
To może ja się wygnę 
Ooo..znowu się próbuję uśmiechać 
Kolejna roślina, ale tym razem z dodatkiem fioletu
Tak, wiem, wiem, ciężko uwierzyć, że ten blond potworek ze zdjęć ma 19 lat

Pozdrawiam! ;]